Dość, że z opóźnieniem obejrzałem nową reklamę telewizji n, to jeszcze okazało się, że wcale nie jest taka nowa. Znaczy się jest, ale… Punkt po punkcie fascynująca przygoda.
Punkt pierwszy. Telewizja n wypuszcza nową reklamę.
Punkt drugi. Nie korzystam z telewizora, a o reklamach telewizyjnych dowiaduję się z Internetu, najczęściej szybciej niż telewidzowie. Tym razem było inaczej. A kiedy wreszcie zobaczyłem, stwierdziłem, że to dobra reklama.
Punkt trzeci. Czujni obserwatorzy, pod postacią megafonów, przedstawiają nowe spojrzenie na sprawę. Lexus był pierwszy.
Punkt czwarty. Kłamałem, to wcale nie była fascynująca historia. Ot, po prostu historia.
Wniosek na koniec (tzw. „ameryka”) . Polacy potrafią zrobić to samo, ale 10 razy taniej.
O autorze: Dominik Koza nie przełącza reklam, używa sporo przecinków, pracuje jako copywriter w agencji reklamowej Hand Made. Tu przebywa prywatnie (dookreślenie tego ma dla niego znaczenie). Często dostępny na Facebooku.
Wpis opublikowano 16 marca 2008 w kategorii reklama.
Automagicznie powiązane wpisy:
- Play jedzie na Żubrze
- Się pamięta reklamę w sieci czy się nie?
- Nowa Ikea jak Allegro?
- Stwórz reklamę Red Bulla
- Przyciągają, tworząc historie – dojrzałe marki

Jesteś na pisanym przez copywriterów blogu o reklamie:
- dowiedz się kim jest copywriter,
- zapoznaj się z autorami.
Bądź na bieżąco!
Dodaj Reklamę po korekcie do RSS lub otrzymuj wpisy na Twój e-mail.



Skomentuj wpis!