Tej pani brakuje n

Dość, że z opóźnieniem obejrzałem nową reklamę telewizji n, to jeszcze okazało się, że wcale nie jest taka nowa. Znaczy się jest, ale… Punkt po punkcie fascynująca przygoda.

Punkt pierwszy. Telewizja n wypuszcza nową reklamę.

Punkt drugi. Nie korzystam z telewizora, a o reklamach telewizyjnych dowiaduję się z Internetu, najczęściej szybciej niż telewidzowie. Tym razem było inaczej. A kiedy wreszcie zobaczyłem, stwierdziłem, że to dobra reklama.

Punkt trzeci. Czujni obserwatorzy, pod postacią megafonów, przedstawiają nowe spojrzenie na sprawę. Lexus był pierwszy.

Punkt czwarty. Kłamałem, to wcale nie była fascynująca historia. Ot, po prostu historia.

Wniosek na koniec (tzw. „ameryka”) . Polacy potrafią zrobić to samo, ale 10 razy taniej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *