Reklama może sprytnie pomagać

Na blogu osocio – informującym o społecznych i niekomercyjnych kampaniach z całego świata, można odnaleźć majowy wpis na temat ciekawej kampanii wspierającej osoby niewidome. Pod hasłem: „A blind call” kryje się prosta sugestia – często przez przypadek wybieramy numer telefonu, zazwyczaj ten pierwszy z listy, telefon nawiązuje połączenie i tracimy pieniądze, a może warto przekuć to na coś dobrego? Wystarczy, jako pierwszy zapisać numer telefonu belgijskiej Ligi Braille’a

, a każde wykonane w ten sposób połączenie pomoże tej organizacji. To świetny przykład prostej kampanii wykorzystującej to, co i tak się dzieje, i przekucie tego na ogólną korzyść. Lubię sprytne posunięcia.

W styczniu pisałem o tym, jak wykorzystać przerwy techniczne na przykładzie serwisu Nasza-klasa.pl. Dziwił mnie wtedy brak przemyślanych działań, nikt nie wykorzystał tego, co i tak musiało się stać – w tym przypadku mowa o przenosinach serwerów – żeby przy okazji pomóc rozwiązać jakiś problem, nieważne – duży czy mały. Wtedy proponowałem dodać link do Pajacyka i zachęcić do klikania, ilość kliknieć byłaby pewnie zastraszająco pozytywna. Serwis miałby przy tym niezły PR, pewnie niejeden dziennikarz napisałby o tym, zrobiłby się ponownie duży szum wokół Pajacyka, a do tego najważniejsze – więcej dzieci zjadłoby ciepły posiłek. Nic trudnego, prawda?

Nauki o zarządzaniu mówią dobitnie: celem firmy jest maksymalizacja zysków. Nikt nie wyciąga pieniędzy na kampanie społeczne (nie licząc zajmujących się tym organizacji, ale i te są sponsorowane) bez korzyści dla siebie. Korzyścią w przypadku kampanii społecznych jest lepsze postrzeganie firm lub marek, które w nich uczestniczą. A jeśli do tego nie trzeba by nic dopłacić do takiej kampanii, gdyby można było bez wydania złotówki (euro, dolara, funta…) wzmocnić pozytywne postrzeganie marki? Internet pozwala na to wyjątkowo sprytnie.

Kilka przykładów, jak wykorzystać to, co i tak się dzieje, zrobić przy tym coś dobrego dla ludzi i dla swojej firmy.

Po pierwsze, wspomniane już przerwy techniczne. Zamiast nieprzyjaznych komunikatów i wyświetlania informacji o błędzie 404, który dla większości użytkowników Internetu nic nie znaczy, lub o awarii serwerów, lepiej przekazać pożądaną informację. Dla serwisu o samochodach mogłoby to wyglądać tak:

Wymieniamy olej w silnikach naszych serwerów. Później na chwilę podjedziemy na stronę Pajacyka, żeby kliknąć i pomóc nakarmić głodne dzieci. Pewnie około 19 będziemy z powrotem, do tego czasu Ty też podjedź na stronę Pajacyka i do zobaczenia wieczorem.

Po drugie, zasugerowanie pracownikom, że serwisy typu Pajacyk są mile widziane, jako np. aktualnie przeglądana strona. Może o tym przypominać blog wewnętrzny, na którym zostanie umieszczony link, lub dowolna forma intranetu. Ludzie chcą klikać, tylko zapominają. A wewnętrzny PR jest niemniej ważny niż zewnętrzny.

Po trzecie, blog zewnętrzny. Wystarczy znaleźć organizację w okolicy, która potrzebuje wsparcia i sama wspiera dobrą sprawę. Przykładowo: krakowskie zoo daje możliwość „zaadoptować” zwierzęta. Polega to na comiesięcznych wpłatach na jedzenie dla wybranego zwierzęcia lub zwierząt. W niektórych przypadkach wystarczy 20 zł, no ale np. słoń indyjski potrzebuje już trochę więcej, o jakieś 1830 zł więcej. :) Na blogu firmowym może to stanowić osobną podstronę, baner informujący o akcji, czy jakkolwiek inaczej – nie ma co jednak tego ukrywać, niech inni się dowiedzą, spodoba im się Twoja inicjatywa i może pójdą Twoim śladem.

Po czwarte, po piąte, szóste i kolejne: rozwiązań jest sporo, wystarczy trochę pogłówkować. Tylko trochę trzeba chcieć, czas zawsze się znajdzie. Wynik jest korzystny dla wszystkich stron: i wilk syty, i owca najedzona.

Jeśli ktoś z Was zna jakieś konkretne rozwiązania lub teraz przyszły Ci do głowy podobne rozwiązania – daj znać.

4 odpowiedzi do “Reklama może sprytnie pomagać”

  1. Nawet więcej niż kilka i super, ale wiesz.. tutaj głaszcząc Twoje poczucie wartości, sporo osób „Cię” czyta, więc Pajacyk na głównej cieszyłby się na pewno większą „klikalnością”. Pajacyk, czy tam inna organizacja, którą Koza wybierze ;)
    Wiesz, to w ramach tej metody.. chcesz zmieniać świat? Zacznij od siebie ;)

  2. @pandora,
    niestety – reklama po korekcie to dość niesystematyczny i właściwie pisany przez autora dla autora blog, nie ma takiej siły jak nasza-klasa. ;) Natomiast moje wsparcie dla takich organizacji jest (no, ostatnio mniej) offline’owe.

    Zgadzam się jednak z tym, że powinno się zacząć od siebie. Zacząłem dawno temu. :) Co do blogu – myślę o pewnej reorganizacji przestrzeni, wtedy na pewno uda się w odpowiednie miejsce wkomponować planowe niekomercyjne banery.

    PS Dzięki za bycie aniołem stróżem, czujne oczy są potrzebne. ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *