Praca copywritera nie zawsze jest cudowna

Mimo że robisz to, co lubisz, dopadną Cię minusy Twojej pracy. Nawet aktor filmów porno ma na co narzekać, a co dopiero copywriter. Nie to, żeby ta praca była nudna czy gorsza od innych; jest odwrotnie – jest świetna i cenię ją sobie, tak jak i cenią moi znajomi. Skąd więc ten wpis? Jest zainspirowany przez tych, którzy o pracy copywritera nic nie wiedzą, więc kwitują ją krótko: „to jest to, siedzisz, wymyślisz coś fajnego i nic więcej nie musisz robić”. Często dorzucają: „może bym tak został copywriterem?”.

Ten wpis jest z dedykacją dla Was niespełnieni poeci, piątkowicze z języka polskiego w liceum, oceniający reklamy proszków okiem specjalisty.

W tym wpisie nie będzie ilustracji, nie znajdziesz obrazków, jakiejkolwiek grafiki. Stawiam w nim dwa proste, podstawowe pytania.

1) Co jest najtrudniejsze, najbardziej drażniące w pracy copywritera?
2) Jak reagują ludzie, kiedy mówisz, że jesteś copywriterem?

Wystarczająco proste? Założenia są dwa, przyjęte już w temacie – są rzeczy, które drażnią w tym zawodzie (jak i w każdym), i że jest to zawód dość słabo rozpoznawalny. Na moje pytania odpowiada trzech copywriterów. Zaczynamy od pytania pierwszego.

Co jest najtrudniejsze, najbardziej drażniące w pracy copywritera?

Kuba Nowak – copywriter freelancer, http://kaen.be

Copywriter w założeniu ma być kreatywny tu i teraz. Nie jest nikomu potrzebny slogan, który wykiełkuje w twojej głowie jutro o siedemnastej, kiedy tramwaj minie podejrzanego typa z kebabem. Pomysł jest potrzebny teraz. Zaraz. Już. Nie? No to przegrałeś przetarg.

Nikt z nas nie jest wolny. Pierwsze osiemset pomysłów zostanie odrzucone najpierw przez szefa, później przez klienta, a ostatecznie oni obaj, pod rękę z akantami zatańczą na swieżym grobie twojej kreacji.

Nie zawsze robi się cuda na malowanym patyku. Klienci chcą reklamować rzeczy, o których niektórzy nie chcą nawet słyszeć, a grupy docelowe czasem znajdują się w innym tomie encyklopedii, niż te, dla których masz ochotę pisać.

Copy to nie tylko slogany i spoty. Niektóre zadania są tak nudne, że człowiek ma ochotę przekwalifikować się i sprzedawać kebab, albo nawet powierzchnie reklamowe.

…ale zwykle jest fajnie.

Irena Magierska – copywriter freelancer, http://zjadamyreklamy.pl

Te momenty, kiedy wena nie przychodzi, a jutro jest termin – to są chujowe momenty. Nigdy nie puszczę do Klienta czegoś, co uważam za mierne, napisane tylko dlatego, że trzeba było coś napisać. Na szczęście takie momenty zdarzają się rzadziej niż częściej, ale kiedy już się zdarzą – bolą. Drugą rzeczą, która spędza mi sen z powiek jest Klient „Zmienię-jedno-słowo-bo-mi-nie-pasuje”. Tu uwaga – nie jestem emocjonalnie przywiązana do swoich słów, jeśli ktoś chce je zmienić – zmieniam, oczywiście z zachowaniem zdrowego rozsądku i skutecznością w pamięci. Ale mówię o Kliencie, który zmienia słowo, wypaczając całkowicie sens hasła. Zabierz „dupa” z „podupadać” i masz inne słowo. Proste.

Leszek Łuczyn – copywriter w agencji / freelancer

Copywriter musi ciągle udowadniać, ile jest wart. Wyobraź sobie, że codziennie wyjeżdżasz na miasto z egzaminatorem na siedzeniu obok. W każdej chwili może wyjąć klucze ze stacyjki i powiedzieć „do widzenia”. Bez zachowania luzu spalisz się i zablokujesz na pierwszym skrzyżowaniu. Ale to jeszcze nie wszystko. Wyobraź sobie, że jednocześnie rozwozisz pizzę i ścigasz się z innymi dostawcami pizzy. I jeszcze jedno – najpierw wymyślasz przepis na tę pizzę, ale nie możesz jej spróbować. I co najmniej kilka osób może ci dorzucić do przepisu anchois „i już!”. A każdy błąd kosztuje – kosztuje konkretną kasę. A teraz odpręż się, przygotuj przepis, weź dyrektora kreatywnego na siedzenie obok, pokonaj wszystkie skrzyżowania, i dowieź gorącą pizzę do klienta. Aha, klient też jej nie spróbuje. On ją tylko obejrzy. Jeść będą tysiące jego klientów. Jeśli im zaszkodzi… no cóż, przynajmniej nie wsadzą cię do więzienia. Karierę zaczynasz od śmigania małym fiatem lub na własnym rowerze.

Zaczyna się robić przyjemnie, a to jeszcze nie koniec.

Jak reagują ludzie, kiedy mówisz, że jesteś copywriterem?

Kuba Nowak, http://kaen.be

Pomijając przypadek mojego ojca, który uparcie twierdzi, że obsługuję ksero, reakcje są dosyć podobne. Istnieją dwa typy reakcji, które powodują niebezpieczny wzrost ciśnienia.

„Też myślałem, żeby przestać zawodowo tresować gołębie i się tym zająć”, jest pierwszą z nich popełniającą często kardynalny błąd oceniania swojego umysłu jako kreatywny. Dominik próbuje szczęsliwie zmieniejszyć częstotliwośc tej odpowiedzi tym postem, więc nalegam, żeby czytać uważnie.

„To nie jest prawdziwa praca. Sam mógłbym wymyślać reklamy.”, jest pochodną pierwszego, wypowiedzianą z większą dozą śliskiej pogardy. Komentarz do tego zdania mógłby zrepozycjonować bloga, więc pozwólcie, że zakończę następującą kropką.

Irena Magierska – copywriter freelancer, http://zjadamyreklamy.pl

Nierzadko jak w Dniu Świra – „Że nie podbijam karty na zakładzie o siódmej rano, to już w waszym mniemaniu muszę być nierobem?”. Ok, może trochę za ostro pojechałam, ale z pobłażaniem spotykam się często. Może to dlatego, że osobom spoza kręgu, trudno jest wytłumaczyć jak to naprawdę wygląda? Tak, bywa fajnie, bywa, że wpadnie Ci do głowy genialny pomysł, a Klient powie – całe życie na to czekałem! I ta satysfakcja, i łechcenie ego, i śpiew na ustach, i pozdrawianie Pana Konopki. Ale bywa tak, że jest płacz i zgrzytanie zębów. I – raz jeszcze świrem – Fajos? Nie! Chujos!

Leszek Łuczyn – copywriter w agencji / freelancer

Jest tyle pożytecznych zawodów o dobrych, polskich nazwach. Nawet „manager” brzmi swojsko w porównaniu z „copywriterem”. Co robi copywriter? W urzędach zwykle nie wiedzą, więc na „pani w okienku” wrażenia nie zrobisz, a nazwę swej profesji będziesz musiał przeliterować. Dla wielu ludzi to ty jesteś autorem napisów „Kup nowe mydełko” oraz „Promocja”. Nie dziw się zatem ich przekonaniu, że mogliby cię swobodnie zastąpić.

Chciałem dopisać jeszcze swój komentarz, po czym uświadomiłem sobie dwie rzeczy. Pierwsza, powtórzę to, co już jest napisane, bo problemy są te same. I druga, czekają kreacje do wymyślenia, wszystkie na już. Sporo można by jeszcze napisać o spięciach działu kreacji z działem obsługi klienta, więcej o krótkich terminach, jeszcze więcej o pracy freelancera i osobno o pracy w agencji. To będzie, będzie jak tylko miną aktualne projekty, gdzieś pomiędzy następnymi. Wtedy zazwyczaj można znaleźć kilka minut. Zazwyczaj.

20 odpowiedzi do “Praca copywritera nie zawsze jest cudowna”

  1. #wstydliwewyznania 5 lat temu, kiedy pisałem egzamin na wrocławskie kulturoznawstwo (na które mnie nie przyjęli) dostałem pytanie czym zajmuje się copywriter. Napisałem, że dba o prawa autorskie. Proszę się nie śmiać, to było 5 lat temu, miałem jakieś ideały i po prostu gardziłem reklamami. Dopiero później odkryłem o co w tym chodzi.

    Po drugie mi głupio bo chętnie bym „robił” w reklamie, ale nie dlatego, że to takie proste, ale dlatego, że to wyzwanie dla mnie. Zdarzyło mi się zrobić jakieś charytatywne projekty i wiem, że nie łatwy to „chleb”. Zgadzam się z Ireną Magierską, że trudno było mi wypuścić spod ołówka, pióra czy myszy czegoś w co bym nie wierzył.

    A po trzecie, ciekawi mnie jak trafiliście do reklamy. Bo przecież kiedyś trzeba zacząć. Jak przebiega rekrutacja na copywritera? Jakie kryteria trzeba spełniać? Sam jestem zadowolony ze swojego wykształcenia, ale czy to wystarczy?

  2. Skoro to taka kreatywna praca, wymagająca tak inteligentnych ludzi, to dlaczego te polskie reklamy są tak denne?
    No i panienka (Irenka) – Fajos? Nie! Chujos! – rzeczywiście oryginalne.

  3. @Zenn
    Bo na końcu tego przewodu pokarmowego jest tzw. grupa docelowa (a w międzyczasie kilka innych osób). W większości przypadków to porównanie jest niestety właściwe – nieważne jak piękne, pachnące i smaczne danie przygotujesz i spożyjesz. Po długiej wędrówce, przejściu przez kolejne etapy, na końcu i tak wychodzi…

  4. Czesc wypowiedzi wyjebujos nos w komos.
    Pozdroofka dla copywriterow od nowomowowych bajerow.
    Yo ziomisci polonisci!

  5. Co mogę powiedzieć o tym tekście – trafia w samo sedno. Najbardziej drażniące chyba jest to kiedy wyobraźnię ograniczają prawa przetargu…

    Pozdrawiam,
    Grzesiek

  6. a ja ciągle słyszę że to ograniczenia pobudzają kreatywność :))
    a sam artykuł faktycznie pokazuje te najbardziej dokuczliwe ciemne strony zawodu.

  7. @kaha_m,
    tak bez linku do Twojego blogu? ;)
    a przy tych ograniczeniach to powinnaś wskoczyć na inspirującą kreatywnie chwilę do interaktywnej. :)

  8. przejrzałeś mnie Dominik!
    szef kreacji płaci mi żebym dokopała accountom, szef accountów żebym ponabijała się z artów, a arci celują w produkcję. nikt nie lubi traffica. i tak to się kręci ;)))
    ale w sumie skoro to demaskatorski artykuł o ciemnych stronach copywritingu to jednak się podlinkuje :)

  9. Wszystko sprowadza się do jednego: nawet kupa zaczyna pachnieć pięknie, jeśli opakujesz ją w cudowne pudełko wystawianej właśnie faktury, którą opłaci zadowolony klient. Albo to ja już jestem cyniczny. Zaraz, ja jestem cyniczny. Interesuje mnie tylko produkt i target, reszta jest liczeniem. Pozdrowienia dla najemników.

  10. Z niedouczonych działów marketingu wylewa się czarna ściśniona głupota, a biały, wąski copywriter sterczy przeciwko nim jak głaz bodzący morze.
    Mój Boże, co mamy zrobić kiedy klient pyta, czy nie możnaby wykorzystać wszytkich 3 linii kreatywnych w 1 kampanii, bo im się wszystkie podobają?
    Co mamy zrobić, kiedy klient nalega, żeby zadedykować produkt wszystkim i nie wyrózniać żadnej grupy docelowej?
    W związki z powyższym przestałam być copywriterem i jeśli jeszcze będę to nie w tym kraju, bo nie czuję potrzeby noszenia kagńca oświaty w nagrodę za nierowną nocną walkę o klasę reklamy i walkę o kasę dla agencji. W tej ostatniej wolę przegrać w trosce o własne dobre imię.

  11. Praca jest ok, kasa jest ok, ale stres też jest i masa siedzenia przy kompie, przynajmniej w moim przypadku.

  12. Od samego rana wiedziałam, że „Antologia poezji łacińskiej w Polsce. Średniowiecze” przegra z kretesem w nierównej walce z czymkolwiek innym. Szukając pocieszenia w Internecie, trafiłam właśnie tu. Nie jest to dzieło zupełnego przypadku, bo reklama mnie fascynuje i od jakiegoś czasu wytrwale upewniam się w przekonaniu, że chcę w tym siedzieć w przyszłości. Obecnie jestem w takim momencie, że mam szansę dokonać wstępnego wyboru, chodzi tu o specjalizację. Studiuję Filologię polską i planuję zrobić dwie specjalizacje: dziennikarską oraz komunikację kulturową. Ta druga w założeniu przygotowuje do pracy w reklamie, dziennikarska trochę, w zależności jak tym pokieruję. Nikt z mojego otoczenia nie miał styczności z tą branżą, nikt ze znajomych nie decyduje się na podobny krok, więc czuję się dość wyalienowana i raczej nie powalająco pewna, dlatego jeśli ktoś zdecydował się na przeczytanie tej nie do końca zwięzłej i pasjonującej wypowiedzi, to chętnie przeczytam każde słowo otuchy czy porady. Pozdrawiam gorącą i gorąco zazdroszczę.

  13. @Koala,
    znam copywriterów po tak różnych kierunkach, że trudno znaleźć zależność między studiami a pracą jako copywriter. Łap jak najszybciej doświadczenie, a specjalizacje wybierz pod kątem ciekawych zajęć. ;)

  14. Niestety bo pisanie ciekawych tekstów to nie wszystko tutaj najważniejsze jest, żeby to później sprzedać. Bo co po tym, że się napiszemy tekstów a później nikt nie będzie chciał tego kupić od nas. A blog bardzo ciekawy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *