Krótka refleksja o deklaracjach

Niektóre koncepcje nigdy nie zostają zrealizowane ze względu na zły odbiór na badaniach. Na badaniach wymaga się opinii od Kowalskiego i Kowalskiej, więc wymuszone opinie z ust wypadają, a później są zawzięcie bronione. A jeśli za bardzo ufa się badaniom, powstają reklamy z kobietami, które na widok pięknych i kolorowych ubrań nie mogą się nadziwić, że to nie nowe, że to już wielokrotnie prane. No, ale prane w Per…

I tak a propos deklaracji połączyłem informacje płynące z dwóch badań. Pierwsze przeprowadzono przed Świętami, a jednym z wniosków było stwierdzenie: Polacy nie są zadowoleni z powtarzających się co roku na Święta filmów

. Innymi słowy, powiedzieliśmy nie samotnemu Kevinowi. No to teraz zgadnijcie, co miało wysoką oglądalność w trakcie Świąt? Tak, Kevinie, znowu dałeś radę! A wy, deklaracje, znowu można na Was polegać jak na postanowieniach noworocznych.

Agencje reklamowe vs interaktywne?

Sporo się już nasłuchałem i naczytałem o tym, że agencje reklamowe i interaktywne walczą o przodownictwo w świecie reklamy. Nie bezpośrednio, bez konkretnych walk między konkretnymi agencjami. Mowa raczej o źródłach pomysłów na kampanie. I tym ciągłym sprawdzaniu tabelek, czy internet przegonił już telewizję, a jeśli nie to kiedy?

Hurraoptymistyczne mniemanie piewców internetowej rewolucji wydaje się proste: świat się zmienia, odchodzą do lamusa tradycyjne agencje, a na ich miejsce przychodzą agencje interaktywne, bo przecież internet skupia coraz większą uwagę. Tylko, że ta hurrarewolucja jest już za nami, a teraz jesteśmy świadkami (i uczestnikami!) etapu ewolucji i dojrzewania. Co oznacza adaptowanie do takich warunków nie tylko dla agencji reklamowych, ale dla agencji zajmujących się każdą formą reklamy! Czytaj dalej Agencje reklamowe vs interaktywne?

Odnośniki, cz. 8 +praca

Dawno już nie było „Odnośników”, więc szybko do dzieła.

1) Od kilku tygodni mamy go już w linkach, blog Sex in ads (mimo nazwy nie jest pisany po angielsku). Konkretny, wyspecjalizowany w tym, co lubimy i lubimy, czyli w reklamach i seksie. (blogosfera)

2) Webdesign trends for 2010. (blogosfera)

3) Gender Ads to strona, na której skatalogowano reklamy według słów kluczowych istotnych dla dyskursu kulturoznawczego. Przydatne również do pracy. (Gender Ads)

4) Blogi, o których powinni pamiętać freelancerzy. (blogosfera)

5) Bonus: Clients from hell – kolekcja co ciekawszych wymagań klientów (podobnie jak we wpisie: Nie tylko zabawne cytaty z briefów).

A kto jeszcze nie widział, niech sprawdzi – nowe ogłoszenia o pracy dla copywriterów!

Gołąbeczki? Bonarka City Center (nie) zachęca

Kilka tygodni temu w Krakowie rozwieszono wielkoformatowe reklamy bez wskazania reklamodawcy, tzw. teasery (więcej w haśle reklama teaserowa na Wikipedii). Jedyne co wtedy przykuło moją uwagę to wykorzystanie zdjęć znanych krakowskich miejsc w sposób trochę naruszający prawdę, np. stolik na Rynku Głównym w miejscu, gdzie nie ma żadnych stolików. Coś mi nie pasowało w wykonaniu, ale co tam – poszedłem dalej. Więcej, pojechałem na urlop.

Po powrocie teasery weszły w fazę drugą, ujawniły reklamodawcę. I pokazały nowe oblicze. Czytaj dalej Gołąbeczki? Bonarka City Center (nie) zachęca

Dobre, a mimo to tanie reklamy

W przeciwieństwie do wielu znanych reklam, na te poniżej nie wydano milionów. Nie zachwycają więc dziesięcioma różnymi sceneriami, szałem efektów specjalnych czy gwiazdorską obsadą. To nie są hollywoodzkie filmy zmieszczone w 30 sekundach.

Te reklamy są zabawne, ciekawe, z pomysłem. Mają sens. Tanie oznacza, że ich produkcja nie kosztowała kilku milionów, tak jak choćby Sony Bravia z wybuchami farby

(przy okazji, to świetna reklama, trzymająca konsekwentnie przekaz całej serii i szkoda, że nie została nakręcona w Polsce, na co była duża szansa). Także postprodukcja tych reklam nie trwała setek godzin, co działo się na pewno w przypadku Virgin Media – Mobile TV (warto zobaczyć!). W przypadku reklam, które znajdziesz poniżej, wydano mniejsze pieniądze, ale to im nie umniejsza.

Wyselekcjonowałem zaledwie kilka przykładów dobrych, a zarazem tanich reklam, więc jeśli znasz podobne – komentuj. A tymczasem miłego oglądania. Czytaj dalej Dobre, a mimo to tanie reklamy

Przykłady wykorzystania augmented reality

Pamiętam, że jakieś 10 lat temu podłączyłem do karty graficznej dodatkowy akcelerator 3D, Voodoo II 8MB. To było coś. Przeżyłem wtedy historię podobną do tej, którą moja mama przeżyła kilkadziesiąt lat wcześniej. W jej domu był telewizor, a sąsiedzi przychodzili, żeby poznać to cudo techniki i obejrzeć jakikolwiek program, cokolwiek było nadawane. W moim przypadku byli to koledzy, graliśmy i wspólnie zachwycaliśmy się grafiką. Ilość realistycznie (wydawało nam się, że realistycznie) oddanych szczegółów, kolory – wydawało się, że więcej już nie można, te rzeczy sprawiały, że myślenie o tym było jak zagłębianie się w filozoficzne rozważania.

Niedługo później okazało się, że co nie śniło się filozofom, staje się faktem. Wspomnienie wyjaśniania cioci, co może zrobić z 120 megabajtowym dyskiem twardym i peany o praktycznym braku ograniczeń zapisu danych w porównania do dyskietki rodzą dziś technologicznie protekcjonalny uśmiech. Co jest zrozumiałe, bo jesteśmy znacznie dalej. Całe lata świetlne. Dziś coraz popularniejsza staje się augmented reality (rozszerzona rzeczywistość) i pojawiają się kolejne, bardziej zaawansowane próby jej wykorzystania. Niektóre warte odnotowania. Czytaj dalej Przykłady wykorzystania augmented reality

Coca-Cola Zero i czego nie widzieliśmy

coca cola zero Było niedawno o plastiku (wpis: Duuża Warka w plastiku), teraz znowu. Tym razem nie chodzi jednak o opakowanie, bo do plastiku w przypadku Coca-Coli jesteśmy przyzwyczajeni. Tym razem trochę mi szkoda, że Coca-Cola Zero w Polsce komunikowała się nie tak ciekawie jak na świecie.

To, co zauważyłem nad Wisłą to spot z mężczyznami idącymi ulicą i fraza „zero obciachowych dzwonków”, do tego sporo billboardów, w tym kilka naprawdę dużych. Przekaz był kierowany do mężczyzn i mówił: „byłoby super brać to, co najlepsze z życia bez przejmowania się konsekwencjami i taka właśnie jest Coca-Cola Zero, ma smak Coli i przy tym zero cukru”. Nie przemawiało to do mnie głównie z dwóch powodów: pierwszy, nie bardzo przejmuję się cukrem w Coca-Coli, drugi – reklama nie była ani zabawna, ani ciekawa, czyli w komunikacie była wszystkim, czego nie kojarzę z Coca-Colą. Produkt wydał mi się po prostu nudny. Zastanawiam się, czy z większą przychylnością spojrzałbym na niego, gdyby komunikował się tak jak robił to zagranicą. Moim zdaniem robił to dużo ciekawiej. Czytaj dalej Coca-Cola Zero i czego nie widzieliśmy