Copywriter, copyrighter czy copyriter?

Ty wiesz, ja wiem, ale ludzie nie wiedzą…

Przyznaję, mam spory ubaw, kiedy widzę kolejną wiadomość na dowolnym forum od kolejnego człowieka, który ma zamiar zajmować się dołączaniem informacji o własności intelektualnej. Bo jak inaczej opisać pracę copyrightera?

Gorzej jest z copyriterem – tego nawet nie wiem, jak opisać. A zdarzają się i tacy.

Copywriter, ewentualnie żartobliwie kopirajter, ale bójcie się boga – nie copyrighter lub copyriter. ;)

A na dowód:
co ma do powiedzenia google.

Wizzair w dobrym kierunku

Drogi Wizzair,

piszę, żeby podzielić się z Tobą przyjemnością, jaka napotkała mnie niespodziewanie podczas lektury Twojego typowego newslettera. Nie chcę napisać – braku nieprzyjemności, bo po tym, co serwowałeś do tej pory, dzisiejsze otwarcie wiadomości i fakt, że nie rzuciły się w oczy błędy ortograficzne to (ni mniej, ni więcej!) właściwie przyjemność.

A tę jedną, jedyną, małą i nieważną literówkę uznaję za potwierdzenie, że krok po kroku dążysz w dobrą stronę.

brawo wizzair

Brawo!

VIVA TV generuje bezmyślne teksty

avatar male viva tv

Telewizja Viva dawno, bo we wrześniu zamierzchłego 2005 roku wprowadziła program Parot. Na dzień dzisiejszy wciąż cieszą się popularnością podobne mu programy, wszystkie działające na prostej zasadzie – wyślij sms-a, a na ekranie telewizora z włączoną odpowiednią stacją otrzymasz informację. Jaką? Zacytuję opis Parota, jaki znajdziemy na stronie Vivy:

Wystarczy wysłać smsa z imieniem swoim i partnera, aby dowiedzieć się, czy partner jest tobie przeznaczony oraz jaka i czy w ogóle czeka nas z nim przyszłość!

Jeśli pierwsze błędy zaczynają się w opisie (choćby: czeka nas z nim zamiast czeka cię z nim), co będzie dalej?

Pomysł prosty, o innowacji nie ma mowy, grupa docelowa to nastolatkowie i pewnie stąd niedbałość językowa. Parot jest bowiem przykładem, niestety nie jedynym, źle przygotowanego programu do automatycznego generowania tekstu.

Jak działa taki mechanizm? Stwórzmy pseudokod opisujący sposób działania:

wylosuj procentową zgodność dla zapytania po czym
wylosuj tekst ze zbioru tekstów związanych z wylosowaną zgodnością i
pobierz z wiadomości dane (imiona) a następnie
wstaw je w odpowiednio przygotowane miejsca w wylosowanym tekście i
wyświetl na ekranie.

Bardziej po polsku brzmiałoby to tak: program losuje liczbę między 1 a 100, co odzwierciedla procentową zgodność dla dwóch imion przesłanych w sms-ie, dla tej wartości liczbowej dobiera tekst, który został przygotowany dla danego zakresu wartości (inny dla wyniku 20, bo 20% to słaba zgodność, inny dla 80%, bo przy takiej zgodności robi się gorąco), wstawia w odpowiednio przygotowanych miejscach podane imiona i wyświetla podczas np. teledysku.

Proste? Dla programisty szaleństwa nie będzie, więc też do programisty żalu nie mam (no, może z tym żalem przesadziłem, nazwijmy to niezrozumieniem). Problemem jest odpowiednio, a raczej nieodpowiednio przygotowany tekst. W większości przypadków mamy do czynienia z łamaną polszczyzną, której mógłbym pogratulować obcokrajowcowi po półrocznym pobycie w Polsce, ale nie copywriterowi, który jest odpowiedzialny za przygotowanie tekstów.

Poniżej kilka przykładów, które wskażą problem. Wymyśliłem je sam, ale, wierz mi na słowo, nie odbiegają od poezji prezentowanej na Vivie:

  • Ania jesteś jak pazurzasty kot. Szaleństwo z Bartek jest na wyciągnięcie ręki. Mrau.
  • Tomek to wygaszony wulkan. Potrzebujesz czegoś znacznie cieplejszego nocą Basia.
  • Jeśli szukasz zabawy to bierz Paulina. Nie zastanawiaj się, Tadeusz, to będzie najlepszy wieczór od sylwestra.

I tak można, i można, i można tworzyć. Problem z inwencją? Żaden. Problem z odmianą imion? Wydaje się, że algorytm nie został dostosowany do polskich realiów i jest angielską bezmyślną kalką. W języku angielskim wystarczy napisać Anna likes Bartek i po kłopocie, język polski jednak wymaga więcej, wymaga odmiany przez przypadki. Jak więc ominąć odmianę, a mimo to otrzymać poprawny językowo tekst?

Rozwiązanie pewnie samo Ci się nasunęło. Wystarczy tak wstawić imiona, by kontekst nie wymagał ich odmiany. Zmodyfikujmy podane wcześniej przykłady, zobaczymy czy to takie trudne, że dla telewizji Viva aż za trudne.

  • Ania to pazurzasty kot, a Bartek to szaleństwo na wyciągnięcie ręki. Mrau.
  • Tomek to wygaszony wulkan. Basia potrzebuje nocą czegoś znacznie cieplejszego.
  • Paulina to definicja najlepszej zabawy, a Tadeusz szuka imprezy lepszej niż sylwestrowa.

Znacznie lepiej. Pozostaje jednak pytanie – komu w Vivie tak nie chce się oglądać ich własnych programów, że do tej pory nie zdążyli tego zauważyć? I dlaczego w knajpach puszczają Vivę?