Easyjet polonizuje newslettery

Pozwalam sobie na ten lekko przewrotny tytuł, bo już w tamtym roku pisałem o easyjecie (wpisu już niestety nie ma, usunąłem go podczas porządków na blogu, ale jest wpis o wizzair) i newsletterach. Wytknąłem im – o ja niedobry – menu w języku (chyba) holenderskim, odkrycie nowego kraju (Wielka Brytana) i kilka innych potknięć.

Dziś dostałem świeżutki newsletter i od razu lepiej.

newsletter easyjet nareszcie po polsku

Menu polskie – brawo! Poza tym, szybki rzut oka i co widzę? Dopracowany językowo. Mam na myśli przecinki i tym podobne dla wielu pierdoły, na które niektórzy zwracają uwagę (Ty też, prawda?). Sam tekst jest jednak, jak dla mnie, trochę zbyt perswazyjny. A jak mówię (piszę) perswazyjny, to mam na myśli nachalny. ale nic to, przecież nie o tym. Ja tylko chciałem pochwalić. To miłe, że ktoś (nawet jeśli po czasie) zwraca uwagę na szczegóły.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.