Czy można jeszcze zaskoczyć Internautów?

Finał niejawnej akcji marketingowej to już nie wyjawienie produktu, to potwierdzenie tego, co podejrzewali internauci. Kiedyś była wielka czerwona dłoń i nikt nie wiedział, o co chodzi z tymi billboardami, które niczego nie reklamują. Później okazało się, że jednak reklamowały. Heyah zrobiło furorę, wbiło się na rynek i wywołało sporo pożądanego szumu. Wtedy było łatwiej. Dziś Internet jest prawie w każdym domu.

Na 30 kwietnia zaplanowano premierę nowego serialu „Scarlet”. Promocja z rozmachem, aktorka Natassia Malthe pokazywała się przed kamerami, mówiła o serialu. W Sieci powstały nawet polskie, na pozór fanowskie strony, znów było sporo szumu, co można sprawdzić przez Google. Niby nic nie wskazywało na ukrytą promocję nowej serii telewizorów LG o dźwięcznej nazwie Scarlet. Niby nic, a jednak wątki na ten temat, przed ujawnieniem, można znaleźć na Goldenline, sprawę podsumował również Mediafun. Pytanie brzmi: czy tego typu akcje wciąż skierowane są na ujawnienie produktu, czy też to już gra z konsumentami – wszyscy wiedzą, że to reklama, pozostaje zgadnąć, co jest głównym bohaterem?

Domeny zarejestrowano na Agency.com, czyli na sieciową agencję interaktywną, w zapowiedziach brakowało stacji telewizyjnej, która stałaby za serialem, a wprawne oczy i uszy zauważyły jeszcze kilka innych szczegółów, takich, które jasno wskazują na odpowiedź drugą. Internet jest masowy, powszechny, dostępny prawie wszędzie, w związku z czym informacje rozchodzą się błyskawicznie, a drugie dno akcji marketingowej coraz trudniej zachować w tajemnicy. Nie pozostało nic innego, jak brać pod uwagę świadomość konsumentów i bawić się z nimi, a nawet dać im wygrać. Wątpię, by dziś ktokolwiek miał polecieć za to, że akcja rozwiąże się przed jej finałem. Ważny jest szum, darmowa reklama roznoszona przez zainteresowanych tematem – zarówno niezwiązanych z branżą reklamową, jak i tych związanych. Przez wpisy na forach, jak i blogach, w tym choćby ten.

Chan Suh, zarządzający agencją Agency.com, podsumował sprawę słowami, które bardzo przypadły mi do gustu. Powiedział krótko:

dobra fabuła zawsze pomaga.

Podkreślił, że nie tyle walczyli o pojawianie się w mediach, co wykorzystali kulturę, jako nośnik informacji. Określił wykonane przez nich działania marketingowym judo. Takim działaniom Internauci nie przeszkadzają, sami będąc ich wzmocnieniem, uczestnicząc w grze. Kolejny dowód na to, że reklama wciąż jest robiona z głową, trzeba tylko umieć dostosować się do zmiennych czynników. Czynnikiem głównym jest Internet.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *