Dobre, a mimo to tanie reklamy

W przeciwieństwie do wielu znanych reklam, na te poniżej nie wydano milionów. Nie zachwycają więc dziesięcioma różnymi sceneriami, szałem efektów specjalnych czy gwiazdorską obsadą. To nie są hollywoodzkie filmy zmieszczone w 30 sekundach.

Te reklamy są zabawne, ciekawe, z pomysłem. Mają sens. Tanie oznacza, że ich produkcja nie kosztowała kilku milionów, tak jak choćby Sony Bravia z wybuchami farby (przy okazji, to świetna reklama, trzymająca konsekwentnie przekaz całej serii i szkoda, że nie została nakręcona w Polsce, na co była duża szansa). Także postprodukcja tych reklam nie trwała setek godzin, co działo się na pewno w przypadku Virgin Media – Mobile TV (warto zobaczyć!). W przypadku reklam, które znajdziesz poniżej, wydano mniejsze pieniądze, ale to im nie umniejsza.

Wyselekcjonowałem zaledwie kilka przykładów dobrych, a zarazem tanich reklam, więc jeśli znasz podobne – komentuj. A tymczasem miłego oglądania. Czytaj dalej Dobre, a mimo to tanie reklamy

Coca-Cola Zero i czego nie widzieliśmy

coca cola zero Było niedawno o plastiku (wpis: Duuża Warka w plastiku), teraz znowu. Tym razem nie chodzi jednak o opakowanie, bo do plastiku w przypadku Coca-Coli jesteśmy przyzwyczajeni. Tym razem trochę mi szkoda, że Coca-Cola Zero w Polsce komunikowała się nie tak ciekawie jak na świecie.

To, co zauważyłem nad Wisłą to spot z mężczyznami idącymi ulicą i fraza „zero obciachowych dzwonków”, do tego sporo billboardów, w tym kilka naprawdę dużych. Przekaz był kierowany do mężczyzn i mówił: „byłoby super brać to, co najlepsze z życia bez przejmowania się konsekwencjami i taka właśnie jest Coca-Cola Zero, ma smak Coli i przy tym zero cukru”. Nie przemawiało to do mnie głównie z dwóch powodów: pierwszy, nie bardzo przejmuję się cukrem w Coca-Coli, drugi – reklama nie była ani zabawna, ani ciekawa, czyli w komunikacie była wszystkim, czego nie kojarzę z Coca-Colą. Produkt wydał mi się po prostu nudny. Zastanawiam się, czy z większą przychylnością spojrzałbym na niego, gdyby komunikował się tak jak robił to zagranicą. Moim zdaniem robił to dużo ciekawiej. Czytaj dalej Coca-Cola Zero i czego nie widzieliśmy

Hans Brinker: najgorszy hotel na świecie

hans brinker najgorszy hotel świata Brak jakości to też jakość. Przecież jakoś to będzie. Może być nawet całkiem dobrze w świecie, który postawił na promowanie tego, co najlepsze. Ten sam świat promuje też to, co wyjątkowe, a słowa „najlepsze” i „wyjątkowe” nie są synonimami, na szczęście dla hotelu Hans Brinker.

W 1996 roku Rob Penris, właściciel hotelu Hans Brinker, spotkał się z agencją KesselsKramer. Szukał sposobu na tanią reklamę dla amsterdamskiego taniego hotelu. Stan na wtedy dla hotelu: kiepskiej jakości miejsce, które niczym się nie wyróżnia wśród innych amsterdamskich hoteli i nie ma zbyt wielu klientów, a jeśli już ma to niezadowolonych. Stan na wtedy dla agencji: nowopowstała agencja, która nie może się pochwalić klientami, bo właściwie ich nie ma, więc potrzebuje dobrego kopa na start. Stan na dziś: legendarny hotel i dobrze prosperująca agencja. Czytaj dalej Hans Brinker: najgorszy hotel na świecie

Duuża Warka w plastiku

naprawdę duuża Warka (1,5l PET) Warka wprowadza nową butelkę. Naprawdę dużą butelkę. Nie, nie 0,66 litra. Dużo więcej. 1,5 litra. Wyobrażasz sobie? 1,5 litra w jednej butelce! Super, co? Nie? Też mi się tak wydaje.

To, co znaliśmy do tej pory to piwo w butelce, piwo w puszce, no i – oczywiście – piwo w kuflu. Niektórzy znali też piwo w plastikowych butelkach, ale były to piwa najtańsze. Warka chce zmienić ten wizerunek plastiku, chce komunikować piwo w plastiku jako innowację, przystosowaną do pikniku i na gorsze finansowo czasy.

Do mnie to nie przemawia, ale będę obserwował, bo jestem ciekawy. W końcu to duża rzecz. I odważna decyzja. Jeśli się przyjmie, inni producenci po prostu wprowadzą podobne butelki, a efekt pierwszeństwa najpewniej nic Warce na dłuższą metę nie da. Piwo to specyficzny rynek, a plastik nie ułatwia pozytywnego postrzegania marki. Czytaj dalej Duuża Warka w plastiku

Japonia musi dużo płacić za reklamę

japoński mcdonald Jedna ze specyficznych rzeczy, które kojarzą się z Japonią to programy telewizyjne. Dla Europejczyków często zbyt ekscentryczne i niezrozumiałe, zbyt kolorowe i karykaturalne. Ma się rozumieć, że względem tego, co widzimy codziennie.
A skoro jesteśmy przy telewizji to mamy na tapecie również reklamę. Japońskie reklamy, szczególnie te, w których występują znani amerykańscy aktorzy, niczym nie różnią się od tamtejszych programów telewizyjnych. W skrócie: niezły czad.

Będzie Arnold Schwarzenegger, Ben Stiller, Keanu Reeves i Sean Connery. Czytaj dalej Japonia musi dużo płacić za reklamę

Humanitarian lion

We support the Humanitarian Lion 5 maja 2008 roku na Youtubie i kilka dni później na Ads of the world pojawił się filmik promujący ideę Humanitarian Lion. Od tego czasu zyskała zaledwie (aż?) 1329 głosów poparcia.

Zapoznałem się z tą ideą jeszcze w tamtym roku, a od tego czasu nie zdążyłem podpisać. Zapomniałem. Może tym wpisem komuś przypomnę.

Humanitarian Lion to prosty, sensowny pomysł. Wyobraź sobie, że agencje reklamowe biorące udział w corocznym konkursie w Cannes, żeby móc wziąć w nim udział, podejmowałyby się próby rozwiązania jakiegoś ważnego w skali świata problemu. Brzmi nieźle? Zobacz filmik promujący i może dołączysz do idei? Mój głos będzie 1330. Czytaj dalej Humanitarian lion